środa, 25 listopada 2015

7. "Wdzięczna praca"


Kiedy znudziło mnie leżenie i użalanie się nad swoim losem, wstałam i poszłam do łazienki się wykąpać. Była już 8 rano. Weszłam pod prysznic i delektowałam się strumieniami gorącej wody, oblewającej moje ciało. Uwielbiam to! Nie ma nic lepszego niż ciepły prysznic po ciężkiej nocy. To trochę ukoiło moje nerwy i byłam już w stanie jakoś funkcjonować. Wytarłam się i ubrałam w cokolwiek, bo zresztą nigdy nie przywiązywałam dużej wagi do mojego ubioru. Miałam na sobie dość obcisłe czarne leginsy i zieloną koszulkę na cienkich ramiączkach. Akurat zdążyłam się ubrać, kiedy przyszedł Ucker.
-Co tam, Duluś?- zapytał, wchodząc sobie na luzie do mojego pokoju.
-Masz jakąś szczególną sprawę, czy zamierzasz pieprzyć o niczym?- jakoś nie miałam ochoty z nim gadać.
-Wstałaś lewą nogą, czy jak?- oo, za to widzę, że on humor ma wspaniały, jest dla mnie wyjątkowo miły, albo też zaspany.
-Można tak powiedzieć. Masz jakąś konkretną sprawę, czy zamierzasz gadać o humorze i pogodzie?
-Od której będziesz wieczorem wolna?- nie, tylko nie kolejna noc z tym dzikusem...
-Nie wiem, jak wrócę ze szpitala.- odpowiedziałam, czesząc włosy.
-O której idziesz?- może co do minuty mam mu powiedzieć?
-Jak się ze wszystkim wyrobię, czyli pewnie koło 19. Wyprzedzając Twoje kolejne pytanie posiedzę tam góra do dwóch godzin.
-Okej, więc jak wrócisz, to przyjdź do mnie. Wczoraj to był tylko początek, dzisiaj się ostro zabawimy.- klepnął mnie mocno w tyłek i kierował się do drzwi. -Tylko nie zapomnij.- powiedział na odchodne.
Cały dzień zajęło mi sprzątanie domu. Szło mi to strasznie wolno, bo byłam zmęczona i niewyspana. W dodatku ten kretyn ciągle się kręcił i nie szczędził mi perwersyjnych, czasem wręcz chamskich uwag i komplementów. Kiedy wreszcie wszystko skończyłam, udałam się do szpitala. Na widok Juanita w moich oczach pojawiły się łzy. Widać było, że jest coraz słabszy, gaśnie w oczach. Nawet nie krzyczał radośnie na mój widok, zamiast tego powiedział cicho:
-Cześć.
-Cześć, skarbie. Jak się czujesz?- zapytałam, całując go w policzek.
-Dobrze.- odpowiedział, ale czułam, że zwyczajnie nie chciał mnie martwić. -Dul, to prawda, że za miesiąc umrę?- o cholera, skąd on to wie?
-Nie umrzesz, kochanie, zrobię dla Ciebie wszystko.- zapewniałam go.
-Masz tyle kasy na tą operację?
-Nie, ale będę miała.
-Skąd ją weźmiesz?- wiesz braciszku... Daję dupy za pieniądze. Boże, na szczęście, nie musi znać prawdy.
-No przecież pracuję.- odpowiedziałam jak gdyby nigdy nic.
-Wiesz co? Wolałem, kiedy nie pracowałaś, bo więcej czasu ze mną spędzałaś.
-Nie mów tak, przecież wiesz, że muszę.
-Tak, ale jeśli miałbym umrzeć, to tylko przy Tobie, więc lepiej nie pracuj i bądź tutaj ciągle.- zamurowało mnie i już nie mogłam powstrzymać łez.
-Przestań, nie mów tak.- wydukałam, całkiem płacząc.
-Ale taka prawda.
-Przepraszam Cię, muszę lecieć.- wybiegłam stamtąd, nie mogąc wytrzymać tak przykrej i bolesnej dla mnie sytuacji.
Owszem, też wolałabym być ciągle z nim w szpitalu, ale niestety ważniejsze jest zebranie pieniędzy na jego leczenie. Cała zapłakana szłam do domu. Na samą myśl, że mam jeszcze przed sobą kolejną noc z tym idiotą, miałam ochotę wybuchnąć nie tylko płaczem, ale rozpaczliwym krzykiem. Nie zaprzeczę, że seks z Uckerem był przyjemny, ale może gdyby nie fakt, że za pieniądze. No i gdyby jeszcze był odrobinę delikatniejszy, bo traktuje mnie jak szmatę... Poszłam do kuchni, bo chciałam się napić. Nagle za plecami usłyszałam ten jak zwykle niezbyt przyjemny głos:
-Miałaś do mnie od razu przyjść.
-Wiem, ale dopiero co weszłam do domu.- odpowiedziałam, ciągając nosem i ocierając łzy.
-A Ty znów płaczesz?!- zbliżył się do mnie, czułam jego oddech na szyi, nadal stojąc do niego tyłem. -Pewnie chodzi o Twojego brata... Co z nim?- od kiedy on się tym interesuje?...
-Nie, z nim nic. Po prostu martwię się, że nie uda mi się zarobić na tą operację. To mnie przerasta.- odwróciłam się do niego i automatycznie zobaczyłam tuż przed sobą jego piękne, czekoladowe oczka.
-Więc przestań gadać i chodź do pokoju. Czym dłużej tam będziesz, tym więcej dostaniesz kasy.
-Łatwo Ci mówić... Ciebie nie interesuje nic ani nikt. Ja nie potrafię normalnie funkcjonować, kiedy nie mam pewności, jak to się wszystko zakończy.
-Tak to już jest, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć zakończenia. Ale może niepotrzebnie się tak martwisz... Wszystko będzie dobrze, a Ty powinnaś się cieszyć, że trafiłaś na taką pracę. Nie musisz ciężko zapierdalać i dostajesz kasę tak naprawdę za nic.
-Cieszyć się z tego, że daję dupy za pieniądze?! Nie, ja się sobą brzydzę. Rzeczywiście, wdzięczna praca.
-Nie dramatyzuj, chodź.- pociągnął mnie do swojego pokoju. -Ty powinnaś z tego korzystać i się jeszcze zrelaksować.- stwierdził, zamykając na klucz drzwi swojego pokoju.
-Zrelaksować?! Ucker, jesteś cholernie niedelikatny i nie mogę przewidzieć, co chcesz ze mną zrobić. To męka, nie relaks.
-Nie było Ci wczoraj dobrze?
-Było, nie o to chodzi. Ty nic nie rozumiesz... Ale dobra, mniejsza z tym. Potrzebna mi kasa, czyń swą powinność.
-Ja?! Nie, Duluś to Twoja, jak to nazwałaś, powinność.- zaśmiał się cicho, patrząc na mnie pożądliwym wzrokiem. -Dzisiaj ja się położę i poczekam, aż mnie rozpalisz do czerwoności.- powiedział i położył się na łóżko.
-Co chcesz przez to powiedzieć? Co ja mam robić?
-Dul, nie płacę Ci za wykonywanie moich poleceń. Rób to, na co sama masz ochotę. Jestem cały Twój.
-No dobrze.- przytaknęłam niepewnie z delikatnym uśmiechem.
Już po chwili uraczyłam go ponętnym striptizem. Gapił się na mnie jak zahipnotyzowany i muszę przyznać, że mi się to podobało. Kiedy byłam już w samej bieliźnie, usiadłam koło niego na łóżku i pozbawiłam go najpierw koszulki, a potem jeansów. Ręce mi przy nim ciągle drżały i miałam niemały problem z odpięciem guzika, ale jakoś się udało. Na jego twarzy ciągle gościł słodki, czarujący uśmiech. Ściągnęłam stanik, a jego łapki od razu powędrowały na moje piersi. Chciałam tego, to było naprawdę fajne. Swoich majtek też po chwili się pozbyłam. Zostały tylko jego już strasznie naciągnięte bokserki. Je także zdjęłam, by już po chwili wziąć do ręki jego nabrzmiały członek. Wykonywałam coraz szybsze ruchy ręką, a jego oddech stawał się ciężki, było mu dobrze. Ja też nie narzekałam, kiedy wkładał paluszki w moje mokre wnętrze.
-Wystarczy.- powiedział, odsuwając mnie jak na niego delikatnie. -Będzie na ostro.- po tej zapowiedzi przełknęłam nerwowo ślinę i zaczęłam wykonywać polecenia Uckera.
Po chwili opierałam się na dłoniach i kolanach, mając jedynie tyłek w górze, kiedy mój partner zakładał prezerwatywę. Poczułam na swojej skórze mocnego klapsa. Pisknęłam głośno, a w tym czasie Ucker wszedł we mnie wręcz brutalnie od tyłu. Od razu zanurzył się we mnie cały i zaczął się szybko poruszać. Rękami trzymał mnie w talii, ściskając tak mocno, że czułam, jak na mojej skórze odbijają się ślady jego dłoni. Poruszaliśmy się w równym tempie, a on co jakiś czas klepał mnie w tyłek z jakimiś głupimi tekstami. W pewnym momencie się zatrzymał i położył się znów na łóżko. Posadził mnie na siebie i ponownie od razu znalazł się w środku.
-Szybko! Wiem, że potrafisz dziwko.- nienawidziłam go za te teksty.
Robiłam swoje, ale po moich policzkach kapały łzy. Jego to zbytnio nie obchodziło i jeszcze szczypał i ściskał moje pośladki. Nie miałam już siły skakać po nim jak jakaś niewyżyta. Miałam dość, ale on nie pozwalał mi zakończyć, dopóki nie osiągniemy szczytu. Doszłam pierwsza, jęcząc i wyginając się do tyłu. On po chwili poszedł w moje ślady, wołając moje imię.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

No ok, to dodaję teraz, bo rano nie  miałam czasu ;) Za dwa dni widzimy się z Dulą!! <3<3 Już Moniko, spokojnie oglądamy Vondy :-*


wtorek, 24 listopada 2015

6. "Lubisz to"


Szłam do domu zapłakana, myśląc co dalej. Bałam się zgodzić na propozycję Uckera. Jednak wtedy nie widziałam innego wyjścia. Czułam, że dla brata jestem gotowa poświęcić wszystko, zaczynając od mojej godności i niewinności, a kończąc na całym życiu. Nie miałam pojęcia, jak będzie wyglądała "praca dla Uckera" i miałam przed sobą najgorsze scenariusze, ale postanowiłam być silna i iść do niego. Jeszcze z mokrymi i podpuchniętymi oczami od łez zapukałam do jego pokoju i weszłam.
-Ucker... Śpisz?- zapytałam nieśmiało i cichutko, podchodząc bliżej łóżka, na którym leżał.
-Nie, a czego chcesz?- zapytał jak zwykle tym chłodnym tonem, nawet na mnie nie patrząc.
-Bo ja... Ja chciałam tylko...- cholera, nie chciało mi to przejść przez gardło, to takie trudne.
-No co?! Mów szybko.- niecierpliwił się, co denerwowało mnie jeszcze bardziej.
-Chodzi o Twoją propozycję... Przemyślałam to i... Zgadzam się.- wydukałam w końcu, a na jego twarzy pojawił się cwaniacki uśmieszek.
-Wcześniej tak mnie skrzyczałaś, a teraz nagle zmieniłaś zdanie?...- był zdziwiony i wcale mu się nie dziwię.
-Tak, bo bez drogiej operacji mój brat umrze w ciągu miesiąca.- powiedziałam i znów się rozpłakałam.
-Ejejej Dul, nie płacz mi tutaj.- jego głos był zaskakująco delikatny. -Wszystko się ułoży, spokojnie. Będziemy się często pieprzyć i szybko nazbierasz kasę.- wiem, że naprawdę próbował mnie pocieszyć, ale użył do tego trochę nieodpowiednich słów. Często pieprzyć... Czułam się jak zwykła dziwka, to okropne uczucie.
-To może ustalimy jakieś... Zasady?- podpowiedziałam, spoglądając na niego nieśmiało.
-Zasady? No cóż... Dobrze, choć wolałbym bez żadnych zasad. No więc tak: 200 zł na godzinę za seks o każdej porze dnia i nocy.
-Nie, poczekaj... Nie możesz przerywać mi pracy w domu, okej? I tak, żebym miała jeszcze czas odwiedzać brata.- mam nadzieję, że będzie wyrozumiały i się dogadamy.
-No dobra, ale w nocy zawsze masz do mnie przychodzić, kiedy o to proszę.
-Dobrze. Tylko wiesz... Boję się.- wyznałam, patrząc w jego piękne, ale pozbawione wyrazu oczy.
-Czego się boisz? Mów mi wszystko teraz, bo później nie będzie na to czasu.
-Bo chodzi o to, że ja nie chcę niewiadomo czego... Zgadzam się tylko i wyłącznie na seks, nic więcej.- myślę, że postawiłam sprawę jasno.
-Mhm... W jedną dziurkę, tak?- no bardziej dosłownie tego ująć chyba nie mógł...
-No i wiesz... Nie chciałabym, żebyś mnie zamęczył.
-Spokojnie znam się na tym. Tylko nie myśl, że będziemy się kochać jak w jakiejś telenoweli. Będę Cię ostro pieprzył, jak tylko będę chciał.- Boże, zaczyna mnie to przerażać i mam ochotę uciec.
-Ale ile godzin maksymalnie na raz?
-Bez ograniczeń, kotku. Będziemy kończyć, jak skończą nam się siły i tyle. Nie chcę Cię tu zajeździć, bo nie będzie mi miał kto posprzątać.- czy on musi mieć takie dosłowne i ordynarne teksty? To naprawdę nie jest miłe...
-Ucker w ogóle to zachowujemy pełną dyskrecję. Nikt nie ma prawa o tym wiedzieć, okej? Nikomu się nie chwal, bez wyjątku.- chyba bym się spaliła ze wstydu, jakby ludzie znali mnie jako prywatną dziwkę Uckera.
-Dobrze, spokojnie. Zamknij drzwi na klucz.- wstałam i posłusznie zamknęłam drzwi, nie bardzo rozumiejąc po co. -Rozbierz się do bielizny i połóż się na łóżku.- dopiero teraz dotarło do mnie, że on już chce to zrobić.
-Ty chcesz... Teraz?
-No a co?- on jest taki wyluzowany, podczas gdy ja mam tak mokre i drżące ręce jak jeszcze nigdy.
-A masz... Gumki?- zapytałam w razie co.
-O kurwa, nie mam.- póki co byłam uratowana, a bynajmniej tak mi się wydawało. -No trudno, zaczniemy jutro. Ale i tak się rozbierz, chcę na Ciebie popatrzeć i się z Tobą pobawić.
-Ale nie będziemy tego dzisiaj robić?- wolałam się upewnić, by móc chociażby spokojnie oddychać.
-Nie, bo nie zamierzam mieć z Tobą dzieciaka.- ani ja z Tobą, pomyślałam w duchu. -Rozbierzesz się w końcu, czy nie?
Nie miałam wyjścia... Zaczęłam się rozbierać, a on ciągle gapił się na mnie. Najpierw pozbyłam się spodni, a potem koszulki. Tak strasznie głupio się czułam, stojąc w samej bieliźnie przed obcym chłopakiem. Zawsze myślałam, że pierwszym i jedynym mężczyzną, który mnie tak zobaczy, będzie mój mąż... Nie udało się, jest nim przypadkowy bogacz. Byłam bardzo zdenerwowana, aż po długiej chwili ciszy zapytał:
-Co z Tobą? Mam Ci włączyć pornola na rozluźnienie?- nie czekał na odpowiedź, tylko wziął laptopa i włączył jakiś film porno. -Kładź się koło mnie, dzisiaj Cię nie ruszę.
-Nie chcę tego oglądać.- zaprotestowałam.
-No weź... Czegoś się może nauczysz.- posłuchałam się go i położyłam się na łóżku w bezpiecznej odległości od niego.
Na całym ekranie w strasznym przybliżeniu ukazał się ten filmik. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie oglądałam. Ucker gapił się jak zahipnotyzowany, od czasu do czasu spoglądając na mnie. Ja patrzyłam na to tylko dlatego, że byłam ciekawa, jak to wszystko wygląda z bliska. Jęki i krzyki z tego durnego filmiku były okropnie głośne, że aż mnie przerażały. Zastanawiałam się, jak te dziewczyny mogą tego chcieć i to jeszcze przed kamerą. Kiedy to się skończyło, Ucker jednym ruchem ręki zamknął laptopa i odłożył go na biurko.
-No to teraz się zabawimy.- powiedział i usiadł koło moich nóg.
-Co Ty robisz?- zapytałam przestraszona, kiedy gładził opuszkami palców moje udo.
-Rozszerz nóżki, piękna.- niepewnie to zrobiłam.
-Przecież mówiłeś, że dzisiaj nic nie będzie.
-Ale powiedziałem, że się z Tobą pobawię.
-Co Ty chcesz zrobić?- zapytałam zdezorientowana.
-Nic takiego. Spodoba Ci się, maleńka.- zapewniał, składając mokry pocałunek na moim brzuchu. -Zamknij oczy.
-O nie, nie zrobię tego.- wolałam widzieć, co on wyprawia z moim ciałem.
-Nic Ci nie zrobię, zaufaj mi. Zamknij oczy i nie otwieraj.- jego głos był naprawdę bardzo czuły i delikatny, taki wręcz kojący.
Zamknęłam oczy. Na całej skórze czułam jego dłonie i czasami usta. W pewnym momencie poczułam, że rozpiął mi stanik. Przestraszyłam się, a moje oczy automatycznie się otworzyły.
-Wiedziałem, że nie wytrzymasz...- stwierdził i zakrył mi oczy jakąś opaską.
-Nie chcę tego.
-Nie obchodzi mnie, co Ty chcesz. Jesteś tylko moją dziwką, a to nie jest koncert życzeń.- to było już strasznie chamskie, aż w moich oczach pojawiły się łzy i całkiem poddałam się temu, co on robi.
Całkiem pozbył się mojego stanika i dobrał się do moich piersi. Masował je i ugniatał, co nie zawsze było przyjemne. Chwilami krzywiłam się z bólu. Później zabrał się do pieszczot ustami. Lizał i ssał moje piersi, czasami lekko przygryzając. Nagle ustąpił, nie czułam żadnego dotyku. Po chwili szybko i agresywnie ściągnął mi majtki. Zapewne robiłam się czerwona na twarzy ze wstydu i cała drżałam ze strachu. Co on zamierza ze mną robić? To czekanie jest najgorsze. Uniósł lekko moje nogi zgięte w kolanach i zaczął głaskać mnie opuszkami palców po podbrzuszu, zjeżdżając wciąż niżej. Poczułam w sobie jego palec i cicho jęknęłam, unosząc lekko biodra.
-Uuu... widzę, że bardzo Cię podniecam.- stwierdził z uznaniem. -Jęcz, piszcz jak najgłośniej. Chcę Cię słyszeć.
Poruszał palcami coraz szybciej w górę i w dół, czasami dla odmiany zataczając kółka. Nie była to jakaś delikatna zabawa, a jego ruchy czasami były tak agresywne, że piszczałam z bólu. Naciskał mocniej, jakby w ogóle tego nie słyszał. Nie, ja wiem... On słyszał, ale podobało mu się to, podniecał go mój ból. Pomijając te ostrzejsze niemiłe momenty, to było mi tak cholernie dobrze, że ciągle wiłam się i jęczałam z rozkoszy, a moje uda aż drżały, kiedy nie mogłam sobie poradzić z tak intensywnymi doznaniami. Nagle poczułam przeszywający ból gdzieś tam w środku i zrobiło mi się słabo. Nie miałam pojęcia, co się dzieje, a łzy leciały po moich policzkach.
-Ała, boli!- krzyczałam, próbując się wyrwać.
-Co z Tobą?- zapytał Ucker, a ból trochę ustąpił. Wtedy uświadomiłam sobie, co się stało. Ten idiota był we mnie, właśnie mnie rozdziewiczył. Zastanawiałam się tylko, kiedy zdążył się rozebrać i nałożyć prezerwatywę, którą jednak miał.
-Miałeś tego nie robić!- wydarłam się na niego, byłam bardzo zła, bo mnie oszukał.
-To Twój pierwszy raz?
-Tak, idioto.
-Czemu nie powiedziałaś?! Zrobiłbym to inaczej, a teraz to już masz pecha i musisz wytrzymać.- powiedział tym swoim zimnym tonem i z powrotem szybkim ruchem we mnie wszedł.
-Ucker, nie! Możesz być delikatniejszy?- poprosiłam, kiedy poruszał się wręcz z agresją.
-Byłbym, gdybyś mi wcześniej powiedziała, że jesteś dziewicą.
-Cholera jasna, zamierzałam powiedzieć Ci o tym, kiedy będziemy już serio! Skąd mogłam wiedzieć, że chcesz nagle to zrobić?! I w ogóle to ściągnij mi to guwno z oczu!- ściągnęłam tą opaskę i rzuciłam gdzieś daleko.
-Dulce, uspokój się!- krzyknął na mnie, potrząsając mną za ramiona. -Bolało, ale teraz już będzie Ci dobrze. Nie zrobię Ci krzywdy, spokojnie.- zapewniał, patrząc mi w oczy.
-Zaufałam Ci, ale koniec z tym. Nigdy więcej żadnych opasek na oczy!
-No dobrze, cicho już. Chciałem tylko, żeby było fajnie. Nie udało się to trudno, ale teraz już spokój. Zamknij się i współpracuj.
-Dobra.- zacisnęłam zęby i ostatni raz wzięłam głęboki wdech.
Leżałam nieruchomo, kiedy on poruszał się we mnie coraz szybciej i szybciej. Ściskałam w dłoniach kołdrę, na której byliśmy. Po jakimś czasie zapomniałam o bólu i zaczęłam odczuwać przyjemność. Ucker to zauważył i powiedział kpiącym głosem:
-Lubisz to, dziwko. No dalej, ruszaj się... Widzę, że Ci się to podoba.- znów miałam ochotę rozpłakać się i uciec. Nie zrobiłam tego ze względu na pieniądze, ale i rozkosz, jaką odczuwałam.
Złapał mnie za uda i mocno je rozsunął. Wchodził jeszcze głębiej, a ja jęczałam coraz głośniej i wiłam się pod nim jak dzika. Wreszcie znaleźliśmy wspólny rytm, w którym się poruszaliśmy. Wsadził ręce pod mój tyłek, żeby móc mną dyrygować, ustalać tempo. Czułam, że już nie mogę wytrzymać i doszłam, wyginając się w łuk. Ucker wykonał jeszcze parę mocnych pchnięć i także osiągnął szczyt.
-Byłaś cudowna, o lepszej dziwcę nawet nie marzyłem.- świetnie, tylko czy on musi mnie tak nazywać, do cholery!
Zszedł ze mnie i wyrzucił zużytą prezerwatywę do kosza. Ja znów leżałam bez ruchu zupełnie pozbawiona sił, próbując miarowo oddychać.
-A teraz znajdź mi moje ubrania.- powiedziałam, zakrywając się kołdrą.
-Po co?- Boże, co za kretyn!
-Bo chyba muszę jakoś przejść do swojego pokoju, nie?- odpowiedziałam takim tonem, jakim on zazwyczaj zwraca się do mnie, miałam ochotę wybuchnąć płaczem i z trudem to powstrzymywałam.
-Nie denerwuj się, zaraz to wszystko znajdę.

Ubrałam się i w końcu udało mi się stamtąd wyjść. Wręcz pobiegłam do swojego pokoju i czym prędzej zamknęłam za sobą drzwi. Rzuciłam się na łóżko i wpadłam w dziką rozpacz. Czułam się jak ostatnia dziwka z ulicy. Byłam z chłopakiem i dostałam za to kasę... To straszne. Skuliłam się w małą kulkę i schowałam się pod kołdrę. Mojego płaczu nie było końca. Pocieszał mnie jedynie fakt, że w głębi duszy robię coś dobrego, ratuję mojego brata. Tej nocy nie zmrużyłam oka, nie mogłam zasnąć.

⚡⚡⚡⚡⚡⚡⚡⚡⚡⚡⚡⚡⚡⚡⚡⚡⚡

No dobra... Według obietnicy dodaję dziś :) Wgl to jesteście zarąbiste xD Drobny szantaż wystarczył, żeby było aż 9 komentarzy :D No więc teraz już na pewno: następny w niedzielę, bo raczej do jutra 5 komentarzy się nie nazbiera, no ale próbujcie ;) Jak rano zdążę, to bym wtedy dodała. A tak wgl to przepraszam za ten rozdział, bo wiem, że nie popierałyście tego pomysłu Uckera. No ale cóż... Takie życie, więc nie przesadzajcie z bulwersen w komach xD Ale tak dla formalności: to jeszcze nic i na pewno będzie gorzej z Dulą i Uckerem :P 
A teraz czas na to, co najlepsze i najważniejsze: 
Moniko jutro się widzimy!! :* 
A za 3 dni widzimy się z Dulą!!!!!!!! ❤❤❤


sobota, 21 listopada 2015

5. "Idź się leczyć!"


Any wybrała świetny film- "Trzy metry nad niebem". Naprawdę mi się podobał, a na końcu obie płakałyśmy.
-Czemu ona z nim zerwała?! Nie powinna!- byłam wręcz oburzona zakończeniem.
-Ja też bym w życiu z takim ciachem nie zerwała.- stwierdziła Anahi, śmiejąc się.
-Aj Any... Ona go kochała!- płakałam jeszcze bardziej.
-Boże... Dul, więcej Ci takiego filmu nie włączę, tylko horror. Nie dramatyzuj.- zaczęła mnie przytulać i głaskać po głowie.
-Nie moja wina, że jestem wrażliwa...- mówiłam, a Any się ze mnie śmiała.
-Oj Duluś, Duluś...- podsumowała, wstając i wyłączając telewizor. -Następnym razem włączę Ci Titanica.
-Oo nie, to oglądałam. Płakałam po tym przez trzy godziny.
-Ja też, ale bez przesady. To tylko film.- stwierdziła, wzruszając ramionami.
-Dobra, zmykać mi stąd, bo chcę obejrzeć coś normalnego!- o nie, przylazł ten kretyn.
-Spokojnie Ucker... Nie denerwuj się, bo Ci żyłka pęknie.- odpyskowała mu Anahi.
-Zamknij się i idź stąd!- jejku jaki on jest dla niej niemiły... A myślałam, że to tylko dla mnie.
-Dobra, już sobie idziemy.- przewróciła oczami, kierując się do wyjścia.
-Z kim Ty się w ogóle zadajesz?! Masakra jakaś...- stwierdził kpiącym głosem.
-Odczep się, co? Dulce jest moją koleżanką, a Tobie nic do tego.- wow, Ann mnie broni.
-Dobrze, już dobrze, spierdalajcie stąd.- rozsiadł się na kanapie, a my wyszłyśmy.

Następnego dnia rano, kiedy byłam w kuchni, nawiedził mnie Ucker.
-Hej piękna, masz chwilę?- zapytał, tuląc mnie od tyłu.
-Czego chcesz?!- wyrwałam mu się zbulwersowana.
-Mam propozycję nie do odrzucenia.
-Odpowiedź brzmi NIE.- odpowiedziałam od razu.
-Aj przestań, najpierw mnie wysłuchasz. Chodź usiądziemy w ogrodzie i pogadamy.
-Nie odpuścisz?- zapytałam znudzona.
-Nie zamierzam.- odpowiedział z czarującym uśmiechem.
Poszliśmy do tego ogrodu i usiedliśmy na huśtawkach. Ucker ciągle wpatrywał się we mnie tak bardzo dziwnie.
-No dobra, o co chodzi?- chciałam mieć tą durną rozmowę jak najszybciej z głowy.
-Any mówiła mi o Twoim bracie.- i po co? On jakoś nie wykazuje szczerego współczucia. -Słyszałem, że potrzebujesz kasy i mam pomysł, jak Ci pomóc.
-Ty pomóc?? Nie wierzę, ja chyba śnię...- wyśmiałam go, patrząc z niedowierzaniem.
-Nie, ja mówię serio. Mam dla Ciebie bardzo prostą, a jeszcze bardziej przyjemną pracę.
-Mam pracę i nie chcę słuchać Twoich chorych propozycji.- wstałam i chciałam odejść, ale złapał mnie za rękę.
-Dul, wysłuchaj mnie. Serio chcę Ci pomóc. Dam Ci dobrze zarobić za rozkosz parę godzin dziennie.
-Że co?!- za kogo on mnie uważa i co w ogóle ma na myśli?!
-To co słyszałaś. Będziesz moją prywatną dziwką.
-No chyba Cię pojebało!!- krzyknęłam, puszczając prosto w niego huśtawkę, żeby go uderzyła.
-Lepszej okazji nie będzie. Miałabyś 200 zł na godzinę, zastanów się.
-Ty jesteś chory psychicznie!!- wyzywałam go dalej już strasznie wkurwiona.
-Nie, kochanie moje śliczne... Ja po prostu mam na Ciebie wielką ochotę.- no psychol normalnie.
-Idź się leczyć, erotomanie!- zakończyłam i poszłam.

Jak zwykle wieczorem po skończonej pracy udałam się do szpitala. Juanito leżał podłączony do jakiejś pikającej aparatury.
-Dul!!- jak zwykle bardzo ucieszył się na mój widok.
-Czemu Cię znowu do tego podłączyli?- zapytałam, siadając koło niego na krześle.
-Bo wczoraj się znowu źle poczułem. A lekarz chciał, żebyś do niego przyszła.- widać było, że jest bardzo słaby, nawet mówił ciszej niż zwykle.
-Dobra, to ja lecę i zaraz do Ciebie wrócę, okej?
-Mhm, będę czekać.
Poszłam do pokoju lekarzy. Miałam strasznie złe przeczucie... Czułam, że niczego dobrego nie usłyszę.
-Dzień dobry.- powiedziałam nieśmiało, wchodząc do środka.
-Oo, czekałem na Panią, proszę usiąść.- wskazał ręką na krzesło.
-O co chodzi? Co z moim bratem?
-Mam bardzo złą wiadomość. Stan Pani brata się pogarsza i ta operacja jest jedynym ratunkiem. W przeciwnym razie zostanie mu miesiąc życia.- po tych słowach po moich policzkach zaczęły spływać duże krople łez.
-On umrze.- wydukałam z płaczem. -Nie ma dla niego ratunku. On nie może umrzeć.- wpadłam w panikę, nie mogłam sobie z tym poradzić.
-Spokojnie...
-Jakie spokojnie?! Mój brat umrze, bo w życiu nie zdobędę tyle kasy!
Po rozmowie z lekarzem poszłam do toalety się ogarnąć, żeby Juanito nie widział, że płakałam. Jednak okazało się, że zdążył zasnąć. Cichutko usiadłam koło niego na krześle i głaskając go po głowie, szeptałam:
-Przepraszam Cię braciszku kochany... Nie mogę już nic zrobić.- i wtedy przypomniała mi się ta chora propozycja Uckera. To głupie, ale nie mam innego wyjścia. Muszę to zrobić, życie Juanita ponad wszystko! -Będziesz żył, obiecuję Ci to.- powiedziałam, całując go w czoło.

⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐

No dobra, dodaję dziś... Co prawda dopiero był, no ale trudno. Już wyjaśniam, dlaczego dodałam z własnej woli tak szybko xD A więc za 6 dni widzimy się z Dulą!! No i plan jest taki (tu ucieknę się do podłego sposobu Moniki): Jeśli będzie 5 komentarzy, do kolejny dodam we wtorek wieczorem. Jak będzie mniej, to niestety poczekacie do następnej niedzieli, bo nie będę miała jak dodać, bo nie biorę swojego telefonu (mama kazała mi wziąć stary, bo twierdzi, że nowy zgubię, haha xD). No więc do kiedyś tam :* 
Moniko za 4 dni się widzimy!! ❤